05/02 2017

Co zaburza naszą komunikację z dziećmi: jakich słów lepiej nie nadużywać?


Co (u)słyszy Twoje dziecko? 

„Słowa pułapki” –

często używane, rzadko prawdziwe.

Znowu nic nie zjadłeś”, „Ciągle płaczesz”, „nigdy mnie nie słuchasz”, „zawsze to samo”, „grzeczne dzieci (nigdy) nie płaczą”, „wszyscy lubią rosołek”, „dziewczynki (nigdy) nie krzyczą”, …

       Któremu z nas powyższe sformułowania nie wydają się znajome? Gdyby uczciwie poszperać chwilę w pamięci, pewnie każdy z nas mógłby podać przykład sytuacji, w której rozmawiał w ten sposób ze swoim dzieckiem. Te i podobne komunikaty, z pozoru niegroźne, są bowiem przez nas powszechnie używane. Pod płaszczykiem niewinności, kryją w sobie jednak wielką moc.

Tym, co łączy ze sobą powyższe stwierdzenia, jest tzw. nadmierna generalizacja, czyli częsty błąd, jaki popełniamy komunikując się między sobą, skrywający się za takimi słowami jak: zawsze, wszędzie, wszyscy, każdy, nikt, nigdzie, nigdy itp.

Choć może się to wydać czytelnikowi absurdalnym pomysłem, to jednak spróbujmy przez chwilę zastanowić się, co tak naprawdę kryją za sobą te wydawałoby się oczywiste i jednoznaczne wyrazy.


Przede wszystkim, słowa te nie pozostawiają miejsca na wyjątek. W rzeczywistości natomiast, rzadko się zdarza, że coś jest regułą. Niewiele jest rzeczy, które dzieją się absolutnie 
zawsze. Użycie tego słowa jest adekwatnie w sytuacjach, kiedy stwierdzamy na przykład, że: „jabłko zawsze spada z drzewa w kierunku ziemi”. Ale czy komukolwiek udało się spotkać dziecko, które nigdy nie zapłakało, było „zawsze” grzeczne? Nie jest to możliwe. Płacz to wrodzony, naturalny sposób dziecka na porozumiewanie się z rodzicami i komunikowanie swoich potrzeb. Mówiąc naszym pociechom, że „grzeczne dzieci nigdy nie płaczą”, wysyłamy im nieprawdziwe komunikaty. Nie chodzi tu jednak o to, że chcemy okłamać nasze dziecko. Nikt przecież nie robi tego celowo. Dla nas, dorosłych, sformułowanie takie stanowi pewnego rodzaju skrót myślowy, którego używamy nieświadomie. Niestety, taki wydawałoby się szczegół, ma duży wpływ na zachowanie naszego dziecka oraz naszą relację z nim.

      Na początek przyjrzyjmy się przykładowej wypowiedzi: „wszyscy lubią rosołek”. Czy mówiąc w ten sposób, nadawca komunikatu rzeczywiście ma na myśli absolutnie „wszystkich”? Otóż przeważnie, oczywiście nie. Za generalizacją „wszyscy” czai się ukryty komunikat, który może oznaczać na przykład: „twój brat i siostra lubią rosołek” lub „większość ludzi go lubi”, albo nawet: „mamusia lubi rosołek”.

      Spróbujmy teraz zanalizować powyższy przykład w kontekście sytuacji, w której rodzic stara się namówić dziecko do zjedzenia zupki. Postawmy się jednak przez chwilę w roli dziecka, (jako odbiorcy komunikatu) i zastanówmy czy argument ten może być skuteczny.  Wyobraźmy sobie więc, że jemy zupę, która nieszczególnie nam zasmakowała. Po kilku łyżkach tracimy ochotę na kontynuowanie degustacji. W zależności od wieku dziecka, komunikujemy, bądź demonstrujemy swój brak zainteresowania dalszą konsumpcją, np. wyrzucając łyżeczkę. Wówczas mama chcąc zmienić nasze zachowanie i zachęcić do jedzenia, mówi: „Nie smakuje Ci? Niemożliwe. Przecież wszyscy lubią rosołek”. W tym momencie możemy zadać sobie kilka pytań. Po pierwsze, czy komunikat ten sprawi, że polubimy zupkę? Po drugie, czy na pewno przekona nas do zjedzenia rosołku? Wątpliwa sprawa.
Wypowiedź tego typu nie przynosi no ogół zamierzonego efektu, a więc najprościej rzecz ujmując, jest nieskuteczna. Mało tego. Może wywołać efekt wręcz odwrotny. Bo co to właściwie znaczy, że wszyscy lubią rosołek? Przecież JA nie jestem „wszyscy”. Jak więc zareaguję? Otóż naturalną reakcją dziecka w takim momencie będzie bunt, wzmożona walka o to, by postawić na swoim. W rzeczywistości bowiem, gra toczy się o zdecydowanie wyższą stawkę, niż talerz zupy. Na ukrytym poziomie tej komunikacji dziecko walczy o autonomię, stara się podkreślić swoją indywidualność i wyrazić swoją wolę. Stąd często w takich momentach, niespodziewanie i pozornie bez istotnej przyczyny, z walki na łyżki, przechodzimy do przysłowiowej „walki na noże”.

Z czego to wynika? W danym kontekście, stwierdzeniem „wszyscy lubią rosołek”, choć nieświadomie i niebezpośrednio, to wyrażamy brak szacunku dla odmienności naszego dziecka. Jeżeli taka sytuacja często się powtarza, także w innych okolicznościach (np. ta bajka jest głupia, jak możesz nie lubić lalek itp.), pojawia się zagrożenie, że nie pozwolimy dziecku na różnicowanie się. Będziemy hamować ekspresję jego naturalnych predyspozycji i preferencji, co w perspektywie długofalowej może stać się czynnikiem kształtującym jego zaniżoną samoocenę, problemy decyzyjne, brak tolerancji dla odmiennej perspektywy innych osób oraz brak umiejętności jej uwzględniania, a nawet problemy w komunikacji i kontaktach społecznych.

      Powróćmy jeszcze na chwilkę do etapu naszej historii, w którym odmawiamy jedzenia zupki (pozostając jeszcze przez moment w skórze dziecka). Wyobraźmy sobie, że mamie bardzo zależy byśmy dokończyli posiłek i jest nieugięta, na co my, zaczynamy płakać. Dla odmiany denerwuje się tata i mówi: „Znowu nic nie zjadłeś. Zawsze to samo”.

Wypowiedź taty w naszym przykładzie jest klasycznym przypadkiem błędu nadmiernej generalizacji. Jakie mogą być jego konsekwencje?

       Ponieważ komunikaty tego typu nie przewidują wyjątków od reguły, a więc nie pozostawiają miejsca na zmianę, stąd najprawdopodobniej przy ich „pomocy” ojciec ostatecznie zablokuje możliwość jakiejkolwiek zmiany, w domyśle, poprawy zachowania dziecka. Wygląd tej sytuacji z perspektywy dziecka, odzwierciedli prosta kalkulacja (tak, tak, człowiek już od najmłodszych lat przelicza, które zachowanie jest opłacalne, a które nie). Może ona
wyglądać w sposób następujący: „Jeżeli dwie łyżeczki zupki, które w międzyczasie zgodziłam się zjeść to jest NIC, to już na pewno nie zgodzę się na ani jedną więcej.” Ponadto: „mimo, iż ostatnio grzecznie zjadłam obiad, tata najwyraźniej nic z tego nie pamięta, bo mówi, że „zawsze” jest to samo. Nie ma więc powodu, by się starać”. Powtarzające się tego typu sytuacje mogą doprowadzić do wyciągnięcia następujących wniosków: „taka już jestem, że np. ciągle płaczę, nic nie jem, zawsze sprawiam problemy” itp.

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że dziecko regularnie otrzymujące od rodziców informacje o swoich negatywnych cechach, zacznie się z nimi utożsamiać i traktować jako swoje. Konsekwencją może być zaniżona samoocena oraz uruchomienie tzw. mechanizmu samospełniającego się proroctwa, czyli nieświadomego potwierdzania takiej wizji siebie, a więc rzeczywistego nabierania tychże cech.

   

      Artykuł ten miał na celu zwrócić Państwa uwagę na pułapkę generalizacji, który jest powszechny i z pozoru banalny, a jednak może nieść za sobą poważne konsekwencje. Postarajmy się więc (u)słyszeć jak rozmawiamy. Zwłaszcza z naszymi pociechami, które są jeszcze tak wrażliwe i podatne, a co najważniejsze, tak bardzo nam ufają. Pamiętajmy przy tym, że generalizacje nie są naszymi wrogami. Często bowiem ułatwiają nam życie i nie chodzi o to, by wyeliminować je z naszego języka. Pamiętajmy jednak o tym, by używać ich „z głową”.

 

Autor: mgr Marta Konaszewska

 

 

Zródła obrazów i Bibliografia:
<a href=’http://pl.freepik.com/darmowe-zdjecie/zaskoczony-chłopak_911872.htm’>Designed by Freepik</a>
<a href=’http://pl.freepik.com/darmowe-zdjecie/wścibska-ciekawość-młodych-interesujące-ucha_1046402.htm’>Designed by Freepik</a>
<a href=’http://pl.freepik.com/darmowe-zdjecie/mały-chłopiec-zakochany-rodzicielstwo-człowiek_1073079.htm’>Designed by Freepik</a>
<a href=’http://pl.freepik.com/darmowe-zdjecie/matka-i-corka-słuchania-dynie_984671.htm’>Designed by Freepik</a>
Adamski F., Rodzina. Wymiar społeczno-kulturowy, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2002.
Adamski F, Socjologia małżeństwa i rodziny. Wprowadzenie, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1982, s. 29.
Blood R.O., Wolf D.M., za: Tyszka Z., Socjologia rodziny, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1979, s. 59.
Józefik B., Strategie rodzinne, w: B. de Barbaro (red.), Komunikacja interpersonalna w rodzinie, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 1999.
Namysłowska I., Terapia rodzin, Instytut Psychiatrii i Neurologii, Warszawa 2000.
Obuchowski K, Galaktyka potrzeb. Psychologia dążeń ludzkich, Wydawnictwo ZYSK I S-KA, Poznań 2000, s. 203.
Okoń W., Słownik Pedagogiczny, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1984,s. 261.
Tyszka Z., Socjologia rodziny, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1979.
Watzlawick P., Beavin J.H., Jackson D.D., The pragmatics of human communication, W.W. Norton, New York 1967.

Leave a Comment

fifteen − eleven =